środa, 31 października 2012

7 sposobów na uzyskanie statusu bezrobotnego tłumacza pisemnego.


Tłumaczysz pisemnie dla biur tłumaczeń, masz za dużo pracy a biura nie uznają słowa nie? Na szczęście możesz z łatwością się ich pozbyć.

Bądź niepunktualny
Dla tłumacza, który nie dostarcza pracy w umówionym terminie nie ma wytłumaczenia. Rzecz jasna, nie piszę tutaj o drastycznych sytuacjach, gdy przykładowo tłumacz uległ wypadkowi i nawet nie miał szansy poinformować o tym fakcie biura. Natomiast nagminnie zdarza się, że osoby przyjmujące zlecenie ignorują wyznaczony termin, wpędzając biuro tłumaczeń w poważne kłopoty. Należy zdać sobie sprawę z faktu, że często biura podpisują ze swoimi klientami umowy. Częścią składową takich umów są kary umowne, naliczane między innymi na skutek opóźnionego dostarczenia pracy.  
Mogłoby się wydawać, że to zjawisko opóźnionego oddawania prac przez tłumaczy jest marginalne, ale mnogość tego typu skarg na tłumaczy na forach branżowych dowodzi, że ilość osób lekko traktujących swoje zobowiązania jest zatrważająca. Dość groteskowe okazują się także późniejsze tłumaczenia osób, które nie dotrzymały terminu.

Nie tłumacz się
Jeden z tłumaczy pracujący dla biura, z którym miałem przyjemność współpracować spóźnił się znacznie z oddaniem pracy. Na pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy odrzekł szczerze, że ‘nie mógł dotrzymać terminu, bowiem jego pies jęczał i domagał się spaceru’. W mniemaniu tego tłumacza, takie wytłumaczenie było wystarczające dla przeszło ośmiogodzinnego opóźnienia! Tłumaczenie posiadacza jęczącego psa wypada blado, przy sytuacji, którą poznałem przeglądając jedno z forum dla tłumaczy. Opisano tam drastyczną sytuację, w której naciskana przez klienta właścicielka biura tłumaczeń jakimś cudem zdobyła numer telefonu do rodziców tłumaczki, której zleciła pracę. Było to konieczne, bowiem tłumaczka najwyraźniej ‘zgubiła’ telefon. Od zrozpaczonych rodziców tłumaczki dowiedziała się, że tłumaczka dwa dni wcześniej zginęła w nieszczęśliwym wypadku drogowym. Wstrząśnięta nie kontynuowała tematu. Dopiero po kilku miesiącach od wydarzenia, wiedziona intuicją i ciekawością weszła na stronę internetową nieżyjącej już tłumaczki. Ze zdziwieniem zauważyła, że strona jest najnormalniej w świecie aktualizowana i tłumaczka ma się w jak najlepszej formie. Nie znam dalszego ciągu tej historii, ale ona doskonale obrazuje, do czego prowadzi niekompetencja ludzi, z którymi może nawiązać współpracę biuro.

Bądź niechlujny
Temat niechlujstwa tłumaczy jest tematem rzeką. Nie będę się skupiał nad merytorycznymi niedoskonałościami tłumaczy, bo o tym traktują liczne pozycje dostępne w księgarniach, autorstwa ludzi z pewnością dużo bardziej kompetentnych ode mnie. W tym wpisie bardziej chodzi mi o wizualną stronę oddawanych do klienta prac. Nieformalnym standardem jest oddawanie tłumaczenia w stanie możliwie jak najwierniej odzwierciedlającym oryginał dokumentu, nad który tłumacz pracuje. Jeżeli w tekście źródłowym znajduje się tabela o określonej ilości kolumn i linii, taka sama tabela wraz z tłumaczeniem powinna się znaleźć w przetłumaczonym dokumencie. Jeżeli tekst jest pisany czcionką Times New Roman, taką samą czcionką należy wykonać tłumaczenie. Jeżeli w tekście źródłowym jakiś fragment jest wytłuszczony, fragment tłumaczenia oddający znaczenie wytłuszczonego tekstu źródłowego również winien być wytłuszczony itp. Nie można oddawać do rąk klienta czegoś, co kompletnie nie nadaje się do użytku. Pokrzywionych tabel, w których tekst ‘ginie’, Brakujących (przeoczenie) fragmentów tekstu, nagłówków, które zamiast na górze strony znajdują się na dole, klient po prostu takiej pracy nie zaakceptuje. Nawet najlepsze od strony merytorycznej tłumaczenie dostarczone w nieakceptowalnej formie powoduje niską finalną ocenę jakości pracy z wszystkimi tego konsekwencjami. Z drugiej strony, z różnych przyczyn zdarza się, że nawet kiepskie tłumaczenie zyska akceptację klienta, jeżeli jego wizualna forma go zadowoli. Najwyraźniej mają rację specjaliści od marketingu skupiając się nad opakowaniem produktu, a niekoniecznie nad jego zawartością.

Rzecz oczywista, może się zdarzyć, że przesłany dokument źródłowy sam w sobie jest w fatalnym stanie. Częściowo nieczytelny, z ledwie widocznymi rysunkami lub danymi liczbowymi, których odczytanie sprawia wiele trudu. Trudno oczekiwać od tłumacza, aby w takiej sytuacji w dokumencie tłumaczenia dostarczył świetnej jakości rysunki.

Samodzielnie podejmuj ważne decyzje
W sytuacji opisanej powyżej, gdy tekst jest nieczytelny i nie gwarantuje uzyskania przyzwoitej jakości dokumentu docelowego należy jak najszybciej skontaktować się z biurem i ustalić zasady, na jakich zostanie oddane tłumaczenie. Być może biuro wynegocjuje z klientem, że tłumaczony dokument będzie dostarczony bez rysunków, a nieczytelne dane zostaną opatrzone stosownym komentarzem. Rozwiązań jest bez liku, ale wszystkie opierają się na rozmowie z biurem, dobrej i rzeczowej współpracy. Fatalna jakość tekstu źródłowego nie zwalnia tłumacza, który przyjął zlecenie, z odpowiedzialności za stan dostarczonego do biura / klienta tłumaczenia. W tym miejscu należy wspomnieć fakt, który może bulwersować tłumaczy. Zdarza się, że pracownik biura przesyłając dokument do tłumacza nawet go nie otworzy. Tym bardzie niezbędna jest prawidłowa komunikacja między tłumaczem a pracownikiem biura.

Nie korzystaj z modułu sprawdzania pisowni
Ostatnią rzeczą, o której wspomnę przy okazji tak pojmowanego przeze mnie niechlujstwa, jest niekorzystanie z modułu sprawdzania pisowni, wbudowanego w większość edytorów tekstowych. Konsekwentnie, nawet poprawne i schludne wizualnie dokumenty najeżone są tzw. literówkami, których spore nagromadzenie może być przyczyną niepotrzebnej reklamacji i kłaść się cieniem na reputacji tłumacza. Każdorazowo przed oddaniem finalnej wersji dokumentu należy bezwzględnie sprawdzić tekst z pomocą modułu sprawdzania pisowni. Warto też przypomnieć, że najpierw ten moduł należy odpowiednio ustawić. Edytor ‘Word’ najczęściej po zainstalowaniu ma zaznaczoną w ustawieniach opcję ignorowania wyrazów pisanych wielkimi literami.

Nie kontroluj, czy wysłany dokument dotarł do biura
Zdarza się, że wysłany dokument nie dociera do adresata. Może to być sprawka przeciążonego serwera, odczytania wiadomości przez program jako wiadomości typu SPAM, ale może to być także efekt przemęczenia tłumacza, który zasnął na klawiaturą zanim jeszcze zdążył nacisnąć przycisk ‘wyślij’. Koniecznie należy ustalić zasady potwierdzenia odbioru dokumentu z klientem. Dobrze zorganizowane biura natychmiastowo potwierdzają odbiór dokumentu, co świadczy o ich zaangażowaniu i szacunku dla wysiłku tłumacza.   

Ale przede wszystkim ignoruj wiadomości e-mail i nie odbieraj telefonu
W sytuacji, gdy biura próbują skontaktować się z tłumaczem, który mimo upływu ustalonego terminu nie oddał pracy, część tłumaczy nagle nabiera wody w usta, nie odpisuje na maile i przestaje odbierać telefony. Nie chciałbym osobiście znaleźć się w sytuacji, gdy z jednej strony klient dopytuje się od stu-stronicowe tłumaczenie, które miało być do klienta dostarczone o godz. 9.00 podczas gdy od trzech godzin tłumacz nie odbiera telefonów i nie odpisuje na wiadomości. Pół biedy, jeśli wykończony nocną weryfikacją śpi sobie smacznie. Gorzej jeśli okaże się, że rozmyślił się ze zlecenia i nie raczył poinformować o tym biura.

Jak widać, jest mnóstwo sposobów na pozbycie się niewygodnego klienta. Gwarantuję wysoki poziom ich skuteczności, zdecydowanie wyższy, niż poziom skuteczności propozycji pozyskiwania klienta. 

1 komentarz: