Dzisiejszy wpis poświęcę kwestii nastawienia do procesu zdobywania
klientów. Chociaż bloga kieruję do początkujących tłumaczy, sądzę, że do
lektury dzisiejszych rozważań mogę zachęcić inne osoby działające na własną
rękę.
Postaw się pod murem i wyobraź sobie, że strzelają do
ciebie
Jak w każdej branży, tłumacz działający na własną rękę ma
względnie ograniczone możliwości, co nie oznacza, że stoi w sytuacji
beznadziejnej. Sprzymierzeńcem każdej osoby działającej na własną rękę jest
ogromna motywacja, którą może wygenerować sytuacja, w której się znajdzie.
Zanim zostałem tłumaczem pracowałem w szkole. Postanowiłem
znaleźć lepszą pracę. Niestety, źle oceniłem sytuację i tak zostałem bez
środków do życia. Moja sytuacja wydała mi się podbramkowa. Ostatnią rzeczą, na
jaką wpadłem, było oferowanie tłumaczeń. O branży wówczas nie miałem zielonego
pojęcia. Nie wiedziałem wtedy niczego, o czym od kilku tygodni piszę ma moim
blogu.
Nie dysponowałem żadnym budżetem na reklamę. W końcu wziąłem
słuchawkę do ręki i zacząłem dzwonić do firm, które znalazłem w sieci Internet.
Na celownik wziąłem te, które nie miały anglojęzycznych wersji stron
internetowych. Liczyłem na to, że łatwo będzie zachęcić takie przedsiębiorstwa
do poszerzenia użyteczności serwisu, który już istniał. Podczas pierwszych
rozmów mocno biło mi serce. Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia w tzw.
sprzedaży bezpośredniej i zapewne wówczas popełniłem mnóstwo błędów. Niemniej
jednak, po dwóch dniach telefonowania udało mi się pozyskać jednego klienta.
Czułem się wtedy bardzo usatysfakcjonowany i zachęcony do dalszego
eksperymentowania. Sądzę, że mnóstwo tłumaczy mogłoby opowiedzieć podobne
historie.
Z biegiem czasu zacząłem realizować inne pomysły. Bardzo
skutecznym sposobem okazało się w tamtych czasach wystawianie aukcji na
tłumaczenia w popularnym serwisie aukcyjnym. Tu sprawa była o tyle łatwiejsza,
że miałem się na kim wzorować. Przeglądając systematycznie aukcje konkurentów
zauważyłem, że niektóre aukcje kończyły się zawsze sporą ilością sprzedanych
usług, podczas, gdy efekty innych były marne. Konsekwentnie, zacząłem
naśladować autorów aukcji odnoszących sukces, co skutkowało faktycznym
zwiększeniem sprzedaży na moich aukcjach i rosnącą bazą klientów i doświadczeń.
W ten sposób, z miesiąca na miesiąc tworzyły się podstawy mojej wiedzy o
marketingu, które niewiele miały wspólnego z wiedzą nabytą w tym zakresie na
uczelni.
W tym miejscu czas na podstawowy wniosek. Mianowicie należy
doceniać potężne narzędzie, jakim jest motywacja. Historie wielu znanych ludzi
cechuje wieloletnia walka o ich miejsce, ich koncepcję czy produkt. Co łączy
pierwszy komputer Apple i piwo Heineken? Oba powstały w … garażu.
Nie wyłamuj otwartych drzwi
Wracając do głównych rozważań mogę napisać, że z powyższych
dwóch przykładów łatwo wysnuć kolejny wniosek. Skutecznym działaniem okazała
się tzw. strategia naśladownictwa. Przed rozpoczęciem poszukiwania klientów
warto rozpoznać, w jaki sposób działa konkurencja i uczyć się od niej. Należy
podkreślić, że z punktu widzenia marketingu branża tłumaczeniowa należy do
bardzo specyficznej gałęzi. O ile dość
łatwo zdefiniować potencjalnego klienta na mleko dla niemowląt, podręcznik do
gimnazjum czy naszpikowany gadżetami telefon, o tyle zdefiniowanie klienta na
tłumaczenia nie jest już takie proste.
Daj zarobić innym, a inni dadzą zarobić tobie
Podążając dalej, można wywnioskować, że tłumacz, zwłaszcza
pracujący na własny rachunek, jest nie tylko tłumaczem, ale i marketingowcem
czy księgowym. Nie każdy dysponuje na tyle szeroką wiedzą, by sprostać takiemu
wyzwaniu. Szczęśliwie, prowadzenie spraw księgowych możemy powierzyć biurom
rachunkowym, a marketing za tłumacza może prowadzić wyspecjalizowana w tym
zakresie agencja. Najczęściej agencje, które w naszym imieniu pozyskują
klientów na tłumaczenia, nazywają się biurami tłumaczeń. Współpraca tłumacza z
biurem tłumaczeń jest owocna dla obu stron.
Rano kawka, wieczorem żubr? To nie działa!
Zlecenia można zdobywać w przeróżny sposób. Można
wykorzystać typowe środki komunikacji, jak telefon czy mail, można także
korzystać z licznych metod promowania się w sieci Internet. Z pewnością w
jakiejś mierze skuteczne są środki reklamy tradycyjnej, czyli ogłoszeń
radiowych bądź prasowych. Na pewno na potrzeby dotarcia do potencjalnego
klienta można wykorzystać portale społecznościowe czy portale zrzeszające
profesjonalistów z różnych dziedzin oraz znajomości. Można także ... na lotnisku oferować
swoje usługi ludziom wysiadającym z samolotu z klasy business. Inwencja ludzi w
tym zakresie jest nieograniczona.
Jednakże, niezależnie od rodzaju przyjętej
strategii pozyskiwania klientów, działania osoby starającej się o pozyskanie
klienta musi cechować ogromna konsekwencja. Bez cierpliwości i konsekwencji
żadna metoda nie będzie skuteczna. Portale branżowe tłumaczy pełne są opowieści
rozżalonych początkujących w branży ludzi traktujących o trudnościach w
nawiązaniu kontaktu z biurami tłumaczeń. Po krótkiej dyskusji często okazuje
się, że pan X rozesłał wiadomości reklamujące jego usługi do dosłownie kilku
biur znalezionych w sieci i działających w mieście, w którym pan X mieszka. Do
pozyskania klienta nie tędy droga. Podkreślam, że aby pozyskać do współpracy
chociażby jedno biuro tłumaczeń, czasem trzeba wysłać kilkadziesiąt ofert a
nawet więcej. W tym miejscu spostrzegawczy czytelnik zauważy, że piszemy o sytuacji,
że mowa o sytuacji, gdy oferta dociera do grupy docelowej, tzw. ‘targetu’. W
ten sposób możemy uświadomić sobie skalę działań reklamowych, którą trzeba
podjąć, by samemu pozyskać klientów ‘indywidualnych’.
Po pierwsze, drugie i trzecie…
Bracie - świetny tekst. True story!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystkie posty i muszę powiedzieć, że zrobiłeś kawał dobrej roboty. :)
OdpowiedzUsuńMotywacja - kluczem do sukcesu.
OdpowiedzUsuńDzięki za ten tekst! ciągle jestem na rozbiegu mojej kariery tłumaczeniowej i właśnie szukam sposobów na dotarcie do klientów. Jak byś jeszcze chciał się podzielić tym, co mówiłeś tym firmom dzwoniąc do nich, to już w ogóle byłaby fantastyczna pomoc! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie to zostało opisane.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń